Vostok-2

W środku 1996 lat w Winnicy (m. Winnica – to obok żmierynki) cicho i niewidocznie stało się wydarzenie, które nie minęło koło uwagi światowego muzycznego społeczeństwa, ale na które demonstratywnie prawie nikt nie zwracał uwagi w Ukrainie. Otóż, w 1996 roku w Winnicy był zbudowany pierwszy na terytorium byłego ZSRR “prawidłowy” studyjny kompleks.

Mi było wiadomo o istnienie kontrolnego pokoju w studio tonowej “Mosfilma” według projektu znanego akustyka-designera z Kalifornii Toma Hidleya, ale on projektował nie kompleks, a tylko kontrolny pokój. W tymże 1996 rokowi było otwarte piterskie studio “Dobroliot”, którą projektował nie mniej znany akustyk-designer Philip Newell. Jej projekt nie był najpierw jednolitym: Philipa Newella zaprosiły dla projektowania kontrolnego pokoju, dopiero potem przyszła idea skorystać się jego doświadczeniem po części ostatnich studyjnych pomieszczeni.

Projekt Winnickiej studia był najpierw jednolitym i przemyślanym. On włączał kontrolny pokój z obiektywną daleką kontrolą, salą tonową z neutralną/wahaną się akustyką, pomieszczenie z “martwą” akustyką i kamienny pokój, odrębną wizytówkę Philipa Newella.

Jak że zaistniała idea akurat takiego studia i jak ona potem materializowała się? Autor tego artykułu był nie tylko inicjatorem stworzenia tego studia, ale i bezpośrednim uczestnikiem jej budownictwa, a po więcej trzy lata – jej stałym kierownikiem.

1. Pradzieje i kształtowanie głównych zasad

Na początek 90-ch lat zajmowałem się aranżowaniem (najpierw na Roland D-20 i D-50, potem – na Ensoniq SD-1, TS-10 i tak dalej), a także epizodycznie pracowałem jak inżynier dźwięku na półfachowej aparaturze w domowych umowach. Na zasadzie pojednania przyjemnego z pożytecznym to pomagało zarabiać i “na chleb z masłem”. Studiów jak takich w Winnicy wtenczas nie istniało w ogóle. Moja aparatura zmieniała się, stawała się wszystko lepszą i lepszą. I nareszcie odczułem, że osiągnął jakiejś linii, za którą późniejsza poprawa sprzętu już praktycznie nie polepszała gotówe miksów.

Schemat planowania studyjnych pomieszczeni. Między salą tonowej i kamiennym pokojem są ustalone szerokie szklane drzwi, że zabezpiecza wizualny kontakt między muzykami, a także z reżyserem dźwięku. Daleki kąt sali tonowej jest zagłuszony. To idealne miejsce dla zapisu kombo gitary basowey albo jazzowych bębnów

U prowincji w porównaniu do megapolisa jest niechaj jedyny, ale istotny plus: ludzie tam mogą pozwolić sobie… pomarzyć! A w naszej pracy, będziecie godziły się, to nie ostateczna sprawa. Małomiasteczkowych marzycieli jeszcze nazywają dziwakami, ale a czy nie tacy dziwacy poruszają postęp? A czy nie dziwakiem nazywały, na przykład, człowieka, który wymyślił metro?

Mi nie raz należało obserwować pracę stołecznych studiów: czas jest rozpisany czy nie po minutach, twórczość przekształca się na przenośnik. Tu już nie do poszukiwań albo reżyserskich znalezisk. Ale żyłem w Winnicy i mogłem pozwolić sobie eksperymentować. Wskutek swoich eksperymentów przyszedłem do idei, że zadanie jakościowego fachowego sprzętu – maksymalnie uczciwie donieść wyjściowy sygnał od mikrofonu do głośnika. Na początku 90-ch lat takie twierdzenie mógło poddać się buntowniczym. Wtedy “w pełny wzrost” wzbierały cyfrowe procesory, a ich wszystkie rosnące możliwości w związku z agresywną marketingową kampanią firm-producentów muszą były stworzyć u konsumentów odczucie ich wszechmocy. Innymi słowami, konsumentom aktywnie wmawiały, że za pomocą cyfrowych procesorów i współczesnych środków obróbki jakikolwiek sygnał można przekształcić na ten, który jest dla was potrzebny, t. zn. można robić wszystko! Na mnie marketingowa kampania również wpływała, ale wyniki eksperymentów mówiły o inne.

U kogo z Was, szanowani kolegi, nie było po zestawieniu jakiegokolwiek materiału odczucia: “Oto praca, którą mogę chlubić się!” A przez jakiś czas osłuchujesz to na innych monitorach i w innych umowach – i wstyd za to, że zrobiłeś, wstyd na tyle, że nawet nie chce się wyznawać w tym, że właśnie ty to “oślepiał”. Ale powracasz do swojego “miejsca istnienia” i znów słuchasz – nie ma żadnego “kryminału”. Problem w różnych umowach monitoringu. Już potem mi należało uczestniczyć w omawianiu kilku райдеров studiów nagrania, że budują się, i w żadnym wypadku te omawiania nie zaczynały się z wyboru monitorów. W lepszym razie na monitory rezerwowała się jakaś suma (zwykle obok $500-1000), i na tym wszystko. Czy możecie sobie przedstawić chirurga, któremu obojętnie którym skalpelem robić operację? Albo malarza, któremu obojętnie z czego i jak jest zrobiony jego pędzelek? Ależ monitory dla reżysera dźwięku – to , że skalpel dla chirurga, pędzel dla malarza! Skąd takie lekceważenie?

Тон-зал и каменная комната (на дальнем плане). Снимок 1996 года. На переднем плане – заказной рояль Becker 1914 года выпуска

Sala tonowa i kamienny pokój (na dalekim planie). Zdjęcie 1996 roku. Na przednim planie – zamówiony fortepian Becker 1914 lata wypuszczania

W takim razie dałem sobie słowo: jeśli mi zdarzy się budować studio nagrania, to w pierwszej kolejności zadbam o jej akustyczne właściwości i monitorowym kontrolu.

Ta myśl już wyglądała buntowniczą z punktu widzenia członków mojej rodziny. Gdyby, jako aranżer, zacząłem wkładać pieniądze w nowe syntezatory, komputery MIDI-klawiatury, sampliery albo biblioteki do nich – to było by jeszcze wytłumaczalne, ponieważ od razu zaczęło by przynosić w całości materialne dywidendy. Ale wkładać pieniądze do jakiejś akustyki?! To już bardzo! Ale na rodzinnych konfliktach zatrzymywać się nie będziemy.

Uczestnicząc w studyjnych zapisach jak muzyk, odznaczyłem, że lepsze duble meldowały się tam, gdzie, po pierwsze, mi było wygodnie i gdzie, po drugie, muzykom pasowały umowy studyjnego monitoringu, czyli dźwięk w nausznikach ich nie prosto załatwiał, a inspirował na twórczą pracę.

Tak po drobinach sformowały się wymagania do przyszłego studia.

  • To powinno być studio z dobrą (koniecznie, wahaną się) akustyką, byle brzmienie żywych instrumentów nie tylko dobrze “przenosiło się na taśmę”, ale i inspirowało by muzyków na same lepsze wykonanie.
  • W kontrolnym pokoju trzeba ustalić duże monitory dalekiej kontroli maksymalnie obiektywnym i nie zabarwiającym brzmieniem.
  • To przede wszystkim będzie studio dla muzyków, a jej designe i tysiące drobnych detali powinny być maksymalnie wygodne dla pracy i twórczości, nie przecza technicznym wymaganiom.
  • Umowy komutacji i wewnątrz studyjnego monitoringu powinny być maksymalnie giętkimi i stwarzać w nausznikach muzyków ten świat, który oni sobie wyobrażają.
  • Chciało się by, byle studio znajdowało się w centrum miasta, niedaleko od dworców, hoteli, kawiarni i t.d.; i w tym że czasie to miejsce powinno być cichym i przytulnym.

Już potem, przez jakiś czas, kiedy budownictwo studia było w rozpalaniu, mi popadło się czasopismo “Шоу-Мастер” (1-1996), gdzie w artykule Konstantina Łakina o budownictwo studia Arkadiusza Ukupnika mi spotkała się fraza, że bardzo dokładnie odbija moje rozumienie tego wszystkiego procesu: “Jakiekolwiek studio, w odróżnieniu od Ziemi, leży na pięciu wielorybach: akustyka pomieszczenia, aparatura, kablowa hodowla, komfort, personel”. W moim rozumieniu i w mojej interpretacji to wygląda w ten sposób:

  1. Designe i akustyczny designe.
  2. Obiektywna monitorowa kontrola.
  3. Komutacja i umowy wewnątrz studyjnego monitoringu.
  4. Sprzęt.
  5. Personel.

I jeśli ostatnie dwa punkty – wielkość zmienia się, to charakterystyki studia za pierwszymi i głównymi trzema punktami trzeba zakładać od samego początku budownictwa.

2. Pierwsze kroki

Więc, główne zasady przyszłego studia były określone. Zostawało tylko – znaleźć odpowiedzi na dwa pytania:

  • Kto inwestuje pieniądze do budownictwa studia?
  • Kto zmoże poprawnie zaprojektować i wcielić do życia tę ideę?

I znów niewielkie odstępstwo. W środku lat 90-ch po ilości muzyków wysokiego klasu Winnica mogła dać forę wielu miastom Ukrainy. Wśród tych muzyków Michał Baranowski, Paweł i Jurij Szepety, Mikołaj i Aleksander Chorewy, Sergiusz Nowikow, Oleg Asejew, Anatolij Antoniszyn i inne.. A Winnicki municypalny chór (od jego mistrzostwa wykonawcy Ph. Newell był w zachwycie) pod zarządem Witalija Gazyńskiego nieodmienny zajmował premiowane miejsca w przedstawicielskich europejskich konkursach. Na żal, teraz większość z ich “podejmują kulturę” megapolisów i dalekiej zagranicy. Ale wtenczas obecność w mieście tyle muzyków wysokiego klasu i nieobecność przy czym studia nagrania dla ich samorealizacji wyglądała, delikatnie mówiąc, nie sprawiedliwie i paradoksalnie. Tak więcej trwać nie mogło, i ktoś powinien był to poprawiać.

Air Force Studio, г.Винница. Снимок 1999 года. Слева направо: Александр Хорев (барабанщик), Павел Шепета (пианист), Дмитрий Зайчук (аранжировщик Витаса), техник-стажёр, Витас, Михаил Барановский (гитарист), Александр Кравченко (руководитель студии, звукорежиссёр, аранжировщик); впереди – Виктория Самборская (back-вокал)

Air Force Studio, m. Winnica. Zdjęcie 1999 roku. Od lewej strony do prawej:: Aleksander Chorew (dobosz), Paweł Szepeta (pianista), Dmitrij Zayczuk(aranżer Witasa), technik-stażysta, Witas, Michał Baranowski (gitarzysta), Aleksander Krawczenko (kierownik studia, reżyser dźwięku, aranżer); na przodzie – Wiktorija Samborska˙ (back-wokalistyka)

Na ten czas obejmowałem posadę kierownika działu kultury Centralnego Domu oficerów Wojsk lotniczych, który, jak i sztab Wojsk lotniczych Ukrainy, znajduje się w Winnicy. Nie będę tu opowiadał, jak mnie “zaniosło” w armię. Ale to, że byłem oficerem w tytule majora, – czysta prawda.

Winnicki Dom oficerów jest gruntowną dwupiętrową ceglaną pod postacią litery “П” budowlą powojennej budowy z grubymi zewnętrznymi ścianami. On jest rozmieszczony w centrum miasta, ma widownię na 1000 miejsc, sali konferencyjnej, tanecznej sali, biblioteki, ćwiczebnych klas, restauracji, kawiarni, toalet, bilardową i t.d., a jeszcze – przytulne wewnętrzne podwórko, które latem prosto tonie w natce i stwarza jakąś szczególną aurę. W pięciu minutach chodowi znajdują się dworce, hotel, bazar, przystanki społecznego transportu. Przy czym w Domu oficerów zawsze cicho, m.in. i w podwórku. Jednym słowem – idealne miejsce dla studia nagrania.

Dowódcą Wojsk lotniczych Ukrainy wtenczas był Władimir Michałowicz Antoniec – człowiek dużego rozsądku, inteligentny i porządny kierownik. Mi (wtedy jeszcze kapitanowi) udało się przedrzeć się doń na przyjęcie i wyłożyć swoje idei o stworzenie potężnego audio wideo kompleksu na zapleczu Domu oficerów, a także nabyciu dźwiękowego i świetlnego sprzętu na salę widz. Uważnie zorientowawszy się, on dał “zielone światło” na finansowanie projektu. To było pierwszym dużym zwycięstwem! Prawda, realne pieniądze pojawiły się tylko po półroku.

Zostawało wyznaczyć, kto zaprojektuje i zrealizuje te idei?

Teraz już nawet śmiesznie wspominać, jak wtenczas na różnych studiach rozwiązywały problemy akustyki. Czego tylko nie wymyślały! Ostatnim piskiem mody wówczas była obróbka ścian wewnątrz studiów… tekturowymi opakowywaniami spod drobiowych jajek! Na głębokości duszy rozumiałem, że to jest nieprawidliowo, ale zaproponować coś konstruktywne zabrakło wiedz. Jedyne, że znałem dokładnie – w studio nie pożądane równolegle powierzchnie i jest pożądany wysoki sufit, a w Domu oficerów sufity pod 5 metrów. Dlatego akustyczny designe odłożyłem przed lepsze czasy, a sam zajął się zmienianiem planu wyróżnionego pomieszczenia.

Air Force Studio, г.Винница. Снимок 1999 года. Слева направо: П.Шепета, Д.Зайчук, Витас, В,Самборская, М.Барановский, А.Хорев; впереди: техник-стажёр и А.Кравченко. Видны окна в тон-зал, каменную комнату и MIDI-студию, а также правый монитор дальнего контроля

Air Force Studio, m. Winnica. Zdjęcie 1999 roku. Od lewej strony do prawej: P. Szepeta, D. Zayczuk, Witas, W. Samborska˙, M. Baranowski, A. Chorew; na przodzie: technik-stażysta i A. Krawczenko. Widać okna w sali tonowej, kamienny pokój, MIDI-studio i prawymonitor dalnej kontroli

Pomieszczenie pod przyszłe studio było kwadratem powierzchnią ogólną blisko 90 metrów z wysokością sufitów do 4,5 metra. Wariantów planowania miałem setki. W wyniku zatrzymałem się na wariancie z kontrolnym pokojem i trzema studyjnymi pomieszczeniami, byle wszyscy uczestnicy procesu mogli widzieć jeden jednego przez wewnątrz studyjne okna, i przystępował do jego realizacji.

Po konturze przyszłych ścian zdarzyło się kroić dębowy parkiet i zalewać żelazobetonowy fundament. Nad fundamentem w pół cegły sprowadzały się podwójne ściany z powietrzną warstwą blisko 6 centymetrów.

Jednocześnie podjąłem się wybierać sprzęt i szukać fachowca, który mog by przekonsultować nas o akustyczny designe. Wtenczas (a to był 1995 rok) na studiach dominowały analogowe magnetofony i cyfrowe moduły magnetofony Alesis ADAT i Tascam DA-88. Cyfrowe stacje zapisu na hard-dysk (w zasadzie Digidesign Session-8) tylko pojawiły się i były jeszcze dosyć niedoskonałymi. Ale wierzyłem w ich przyszłość i zaryzykowałem. Pierwsza transza była wydana na system Digidesign ProTools III z konwektorem “I/O 888” na zapleczu komputera Power Macintosh 8100/110 i na samplier “Emulator-IV” (instynkty aranżera wzięły wierzch!) – najnowe przyrządy, których w Ukrainie jeszcze nie u kogo nie było. Ale jak że być z akustycznym designem?

Wariantów było zaledwie dwa: albo znaleźć i sprosić kogoś z cudzoziemskich fachowców, albo “wyjść” na Jurija Grebeszkowa z Moskwy (za jego pracami dotychczas pragnę śledzić i stosuję do ich i do niego samego z jawnym poszanowaniem). O cudzoziemskiego fachowca niczego było i myśleć: jak jego znaleźć, jak z nim porozumiewać się i do czego to będzie wylewało się? Prawda, czasami mi trafiało na oczy czasopismo “Studio Sound”, i w nim czytałem o takich akustykach-designierach, jak Tom Hydley, Philip Newell, Sam Toyoszyma i inne, ale “wyjść” na nich mi wydawało się niestworzoną arogancją i impertynencją, dlatego taka myśl nawet nie przychodziła mi do głowy.

A tymczasem czas szedł, a z akustycznym designe nic nie decydowało się. Poza tym, na półroku ustąpiło finansowanie studia.

I oto pewnego dnia w czasopismie “Шоу-Мастер” (2-1994) w rubryce “Arkana studia” przeczytałem artykuł Michała Matusowa “Designer studiów Philip Newell”. Nawet nie uwierzyłem swoim oczom! Dalej wszystko było podobne do detektywa. Przez znajomych w Sankt Petersburgu dowiedziałem się telefon Matusowa, zatelefonowałem do niego. On opowiedział o planach budownictwa studia “Dobroliot”, na której pracował głównym inżynierem. To była szansa! Teraz byle odnowiły finansowanie, inaczej u późniejszych rokowań nie będzie żadnego materialnego gruntu.

3. Stromy skręt

Przez jakiś czas finansowanie było odnowione. O to dowiedziałem się w kwietniu, w piątek pod wieczór. Od razu że zadzwonił Matusowu i usłyszał, że Philip Newell jest teraz w. Sankt Petersburgu (!) i będzie tam jeszcze dwa dni – w sobotę i w niedzielę do obiadu. Należy natychmiast jechać, przecież żadne faksy i zaoczne rokowania nie zamienią żywego kontaktu! Ani pociągiem, ani samolotem nie nadążam. Dlatego na następny ranek ja już “kręcił obarzanek” samochodu na Sankt Petersburg, a to prawie 1650 kilometrów!

Na “rajd” poszła doba, i o godzinie 7 ranka byłem już w Sankt Petersburgu. Na studiie “Dobroliot” akurat przygotowywały się do odkrycia kontrolnego pokoju. Do obiadu muszą były załatwić na urzędzie celnym krossower i wypróbować duże monitory. W kontrolnym pokoju jeszcze nie było obróbki, i rozpatrzyłem wszystkie jej trzewia i technologiczne właściwości. I tu zrozumiałem, że akustyczny designe żąda dużej pracy i fury drogich materiałów!

У входа в Дом офицеров. Снимок 1996 года. Слева направо: Александр Кравченко (инициатор проекта), Филип Ньюэлл (акустик-дизайнер), Людмила Захарук (переводчик)

Przy wejściu do Domu oficerów. Zdjęcie 1996 roku. Od lewej strony do prawej: Aleksander Krawczenko (inicjator projektu), Philip Newell (akustyk-designier), Ludmiła Zacharuk (tłumaczka)

Ale główny wstrząs zakosztowałem po znajomości z Newellem. Wyobraźcie sobie odczucia człowieka z nie rozpieszczonej prowincji, który zapoznaje się nie prosto z dużym akustykom-designierem, a i z bliskim przyjacielem Fila Kollinsa, Fredy Merkury, Mika Oldfilda! I już w żaden sposób nie czekałem, że on okaże się bacznym rozmówcą, skromnym i spokojnym, ale w tym że czasie bardzo żywym.

Z zainteresowaniem zaglądałem do wszystkich kątów “Dobroliota”, a kiedy u Philipa pojawiał się wolny czas – rozmawiałem˙ z nim. Bliżej do obiadu przywiozły krossower i testowały monitory w kontrolnym pokoju. Po tym Philip przestawił się na nas z kompanem.

Zobaczywszy naocznie objętość przyszłej pracy i znając w przybliżeniu budżet Winnickiego studia, wysnułem, że od tego wariantu, na żal, zdarzy się zrezygnować. Przyczyna jest prosta – “nie pociągniemy”.

Dosiedliśmy za “stół rokowań”: naprzeciw Michała Matusowa – mój kompan, przeciwnie Newella – ja. Do tego momentu już odznaczyłem, że Fil – dziwnie taktowny człowiek. Niemożliwie przedstawić jego, na przykład, że krzyczy albo przerywa rozmówcy. Z rozmowy wyjaśniło się, że Fil – klasowy lotnik. I jego bardzo zainteresowało, że właśnie Wojsko lotnicze zamierzają budować studio nagrania.

Mój kompan przedłużał obrysowywać aktywność, ale ja już nic nie słuchał. Rozumiałem, że znaleść koszty na budownictwo dla nas może się okazać niemożliwym. Poza tym, jeszcze nie omawiało się honorarium Newella. Uświadamiając, że z takim człowiekiem mi już chyba nie kiedy poszczęściło się spotkać się, prosto milcząco siadywałem i patrzyłem jemu do oczu.

I tutaj stało się dziwo. Znienacka Fil przetrącił Michała dosłownie na pół słowa i powiedział: “Jadę. Jadę do Winnicy. Pojadę tam budować studio zadarmo”. Wszystcy oniemieliśmy.

Dotychczas nie rozumiem, dlaczego wówczas Philip tak zdecydował. Po półroku, na konferencji prasowej dla dziennikarzy w Winnicy, on tak odpowiedział na to pytanie: “Major Krawczenko miał takie oczy, że nie mogłem odmówić”. Ale to, myślę, wersja dla prasy, a czy uda się mi kiedykolwiek dowiedzieć się rzeczywistą przyczynę takiego jego decyzje – nie wiem.

W siedem godzin wieczoru, nie uświadamiając do końca, co się stało, ale zafascynowawszy ze sobą wzory materiałów dla budownictwa, ja już jechałem samochodem do przeciwległej strony. Znów 1650 kilometrów po trasie Rosja – Białoruś – Ukraina.

4. Czy jest u nas możliwość wszystko to połamać?

Intensywność telefonicznych rokowań i konsultacji zrosła. I oto w czerwcu 1996 roku, potem mało czym więcej niż miesiąc, już spotykaliśmy Philipa w porcie lotniczym “Boryspol”. Za dzień do jego przyjazdu kierownik Domu oficerów Wiktor Werpeka zebrał wszystkich urzędników i powiedział, że z jutrzejszego dnia u nas będzie pracował cudzoziemiec, dlatego wszędzie powinno być czyste i posprzątane, wszyscy muszą być porządnie ubranymi, nie wyrażać się i tak dalej.

Pierwsza wizyta Newella trwała blisko tydzień. Zobaczywszy ściany i przegrody, które zrobiliśmy jeszcze w końcu 1995 roku i którymi straszno chlubiły się, Philip nic nie krytykował, a po prostu spytał: “A można wszystko to połamać i przywrócić do pierwotnego stanu?” Zdarzyło się jemu objaśniać, że sponsorzy nie będą w zachwycie, kiedy zobaczą, jak ich pieniądze przekształcają się na budowlany śmieć, i pierwsze, że przyjdzie im do głowy – to wygonić mnie gdzie dalej. Philip odpowiedział, że taka sytuacja jemu jest znajoma, jakby, spotykał się z nią w Rosji. Pewny czas on się zastanawiał, potem wziął ruletę i zaczął robić jakieś wymiary.

Rozkład przyszłego studia na parterze (w odróżnieniu od trzeciego piętra w Sankt Petersburgu) pozwalał Philipowi wykorzystywać w swoim designe kamień. W poszukiwaniu odpowiedniego granitu jeździliśmy po obwodzie pięć dni.

Winnica słynie swoimi granitowymi karierami. Wystarczająco powiedzieć, że granitem spod wsi Żeżeliewa jest fornirowany mauzoleum Lenina. Ale nigdzie nie mogliśmy znaleźć taki kamień, który był potrzebny Newellowi, i nam ciężko było zrozumieć, czego właśnie on chce. Na piąty dzień absolutnie przypadkowo natknęliśmy się na jakieś kamienne półprodukty pod pomniki. Fil uznał w nich “swój” kamień, a nasze argumenty, że ten kamień już jest sprzedany, zamówiony, kupiony i tak dalej, nie mogły na jego podziałać. Zdarzyło się nam płacić pieniądze.

Więc, swoją pierwszą wizytę do Winnicy Fil wykorzystywał po to, żeby skorygować planowanie przyszłych pomieszczeni, zrobić rozliczenie potrzebnych materiałów i dobrać potrzebny jemu gatunek granitu.

Nie obeszło się i bez kuriozów. Tak, już do drugiej gościny toalety Fil wyleciał stamtąd z obok dźwiękowej szybkością, zakrując nos ręką, chociaż toaleta w Domu oficerów, naszem zdaniem, błyszczała jak nigdy. Fil również bardzo podziwiał, jak po naszych rozbitych drogach wymyśliły jeździć maszyny.

A pewnego dnia wieczorem w hotelu Fil zdecydował wyrzucić swój stołowy zegar, który zaczął mocno odstawać. Ale zegar nie był winny. Stabilność częstości w elektrycznych łańcuchach w zachodnich krajach pozwala robić elektronowy stołowy zegar, wewnętrzny timer którego orientuje się na częstość sieci. Że tworzy się z częstością sieci u nas – opowiadać nie należy. Mi stało niektórych wysiłków wyjaśnić to Philipowi i jeszcze większych wysiłków – zmusić jego uwierzyć do tego, że w sieci może i NIE być 50 Hz.

Dla nas było dużą niespodzianką, że Fil okazał się pełnym wegetarianinem; on nie zużywał nawet rybę i jajka, dlatego jadłospis dla nas okazał się poważnym problemem.

Przed odjazdem Fil nadał spis potrzebnych materiałów i spytał, ile czasu nam będzie trzeba, byle skupić ich w miejscu budownictwa. Zdecydowaliśmy, że blisko pięć tygodniów. W liście znaczyły się płyta gypsowa, wata mineralna, tworzywo piankowe, szlikon i t.p.

Teraz tym już nikogo nie zdziwisz, a wówczas, w 1996 roku, dostać takie materiały w takiej objętości było ciężko nie tylko w Winnicy, ale i w Kijowie. Coś z spisu Newella nam tak i nie udało się znaleźć. Ale o to później.

5. Kontrolny pokój? Już dwie godziny nie pracuję!

Pięć późniejszych tygodniów poszły na nerwowe poszukiwania i magazynowanie materiałów, a także na sprzątanie budowlanego motłochu. Newell w ciągu tego czasu zdążył odwiedzić na budownictwie studia w Lizbonie, a po drodze z powrotem – w Sankt Petersburgu.

Временный склад с запасами материалов. Снимок 1996 года

Dorywcza ładownia z zapasami materiałów. Zdjęcie 1996 roku

W ten raz po przybyciu Philipa ujawniłem, że on jest niezupełnie zdrowy: szybciej za wszystko – przeziębienie. Myślałem, że następne dwa dni, akurat wyjściowe, on podleczy się, i z poniedziałku będziemy przystępowały do pracy.

Ale na inny dzień, w sobotę, Philip z oznakami przeziębienia i tłumaczką Ludmiłą pojawił się do studia, gdzie znajdowałem się jeden. Przez pół godziny do mnie podeszła Ludmiła: “Sasza, Fil mówi, że on już pół godziny nie pracuje!” Nie nadałem ważności temu żadnego. Przez pół godziny sytuacja powtórzyła się. Jeszcze za godzinę Philip powiedział, że on już dwie godziny nie pracuje, wziął do rąk piłę i zaczął kroić jakiś blat. Ja od razu wszystko zrozumiał, wyskoczył do maszyny i przez 15 minut dowóz do studia… pięciorga żołnierzy z sąsiedniej wojskowej części. W ten raz przyszła kolej Philipa się podziwiać. Na pewno, nigdy w życiu jemu nie należało widzieć angielskich albo hiszpańskich żołnierzy na budownictwie.

Budownictwo zaczęło się z kontrolnego pokoju. Pierwszym etapem trzeba było wytworzyć pływającą podłogę. Jak podkład pod podłogę wykorzystywała się gumowa kruszyna (rozdrobnione automobilowe opony), przyjęta w gazowym przemyśle dla antykorozyjnej obróbki rur. Pod oknami studia wysypywały kupę tej kruszyny. Ale w niej były kamyki i dzwonka drzewa. Dałem żołnierzom sita i zmusiłem ich przesiewać całą kupę. Fil kategorycznie zaprzeczał, ale naległem na swoim. Tylko potem zrozumiałem, dlaczego on był przeciw. W Zachodniej Europie najdroższe w budownictwie – to robocizna. Przesiewanie gumowej kruszyny, na przykład, w Anglii, przekształciło by jej na “złotą”. Wierzyć w to, na ile jest tania nasza roboczyzna, albo do tego, że “żołnierze – to w ogóle zadarmo”, Philipowi było skomplikowano.

Już z poniedziałku, na budownictwie studia pracowała brygada wykwalifikowanych budowniczych z sześciu osób. Pracowały z ośmiu ranki w przybliżeniu do ośmiu wieczory. Ja w ogóle na pewien czas budownictwa przeprowadził się żyć do studia. Tylko niekiedy po niedzielach pozwalaliśmy sobie odpoczywać.

Во время строительства контрольной комнаты. Снимок 1996 года. На дальнем плане – вход в кладовку. Справа  вмонтирован кабинет левого монитора. Под ним – рэк под усилитель Neva Audio. Полстены уже облицовано гранитом.

Podczas budownictwa kontrolnego pokoju. Zdjęcie 1996 roku. Na dalekim planie – wejście do spiżarni. Z prawa jest wmontowany gabinet lewego monitora. Pod nim – rack dla wzmacniaczu Neva Audio. Półściany już fornirowy granitem

Ale wrócimy do naszej “pływającej” podłogi. Na warstwę gumowej kruszyny wysokością blisko 7 cm była zawarta warstwa płyty gipsowej, nad – warstwa hydrobitu (materiał na kształt ruberoidu, gęstością blisko 4 kg/m2), nad – jeszcze jedna warstwa płyty gipsowej prostopadle pierwszej warstwie.

Na ten “pieróg” zawarły jeszcze dwa warstwa рłyty wiórowe, klejenych PWA i wzmocnionych specjalnymi wkrętami. Płyta gipsowa i рłyty wiórowe wycinały się tak, by gotówa konstrukcja nigdzie nie dotyczyła śсian I znajdowała się od nich na 3-4 santymetry.

Wewnętrzne ściany studia ustalały się na tym sfałszowaniu tak, by oni nie dotyczyli fundamentalnych śсian.

Ramki tego artykułu nie pozwalają opowiedzieć dokładniej o technologii budownictwa, a tym więcej – o różne utajone niuanse. Powiem tylko, że wewnętrzne ściany były karkasami z osełek 50×50, obszyte w różnej kolejności tymy że płytami gipsowymi, ruberoidem i watą mineralną.

U nas bardzo szybko sformowała się zgodna komenda. Budowniczy przedtem nie robili nic podobnego, a Philip zakażał swoim człowieczeństwem i entuzjazmem, i już potem kilku dni wszystkie nazywaliśmy jego “papieżem”, że jemu bardzo podobało się. U niego nie miało nawet aluzji na jakiekolwiek napuszenie przed pracownikami, i rozmawiał on z nimi zawsze na równych. Owe odczuwały jego stosunek i odpowiadały tym że. Nigdy przedtem mi nie należało widzieć, byle budowniczy pracowali z takim entuzjazmem, hazardem i inicjatywą!

Z pierwszych dni odznaczyłem, że Philip nigdy nie prosił cokolwiek zrobić trzy razy, nie cisnął, nie nalegał. Oprócz najzasadniczych momentów. I jeden z takich momentów wkrótce nastał.

Pewnego dnia, za dzień do wyrobu wewnętrznych ścian, Philip zatrzymał mnie: “Sasza, jutro zaczynamy pracować z płytą gypsową. Kupiłeś gwoździ, które prosiłem?” Chodziło o gwoździ długością 100 mm, cienkich, z szerokimi kapelusikami, kwadratowych w przecięciu, z niewielkim “śrubą”, z karbami, koniecznie cynkują albo chromowanych. Naturalnie, u nas takimi gwoździami i nie pachniało. Byle uniknąć niepotrzebnych wyjaśnień, powiedziałem: “Philip, takich gwoździ na Ukrainie nie widział nikt!” Po tym pokazałem mu gwoździ, które u nas były – zwyczajne 100-mm gwoździ. To jego lekko skonsternowało. On odszedł, a potem wrócił: “Sasza, jest idea! Dopóki zaczniemy pracować z płytą gypsową, a to będzie jeszcze nie szybko, minut przez 15 (!!!), dawaj kupimy do tych gwoździ tysięcy 10-15 szajbek”. Dla niego 15 minut – to było “jeszcze nie niedługo”! Szajbek tak i nie kupiliśmy. Zamieniły ich kwadratami cynkuje blachy, i to bardzo zdziwiło Philipa. On w ogóle stale podziwiał z inwencji naszych pracowników i ich przydatności nie z czego robić malutkie cudy.

Во время строительства контрольной комнаты. Снимок 1996 года. Вверху – низкочастотные ловушки, подвешенные к потолку. Слева от каменщика – встроенный кабинет правого монитора. Слева от кабинета – фрагмент окна в тон-зал, снизу – рэк под усилитель, справа – окно в каменную комнату, ещё правее – окно в комнату с “мёртвой” акустикой

Podczas budownictwa kontrolnego pokoju. Zdjęcie 1996 roku. W górze – pułapki niskiej częstości, uwieszone do sufitu. Z lewej strony od kamieniarza – wbudowany gabinet prawego monitora. Z lewej strony od gabinetu – fragment okna w sali tonowej, od spodu – rack dla wzmacniaczu, z prawa – okno do kamiennego pokoju, jeszcze prawiej – okno do pokoju z “martwą” akustyką

Budownictwo kontrolnego pokoju szło z wyprzedzeniem grafika, że bardzo inspirowało Newella. W Winnicy był ustalony rekord: kontrolny pokój praktycznie zakończyły na 15-ty dzień!

Jednocześnie z zestawieniem ścin należało decydować i inne zadania. Tak, przez całą boczną stronę Domu oficerów zrobiły kontur uziemienia oporem do 0,1 Ohm i udźwignęły jego do studia.

Kable zasilania elektrycznego w celach pożarnego bezpieczeństwa umieszczały się do uziemione fajki metalowe, a fazy rozdzielały się tak: 1-ja faza – sprzęt i oświetlenie, 2-ga – wentyłacja i bytowe przyrządy, 3-cia – system klimatyzowania. Mieliśmy dużo drzewa (ogółem na budownictwo studia poszedł blisko 10 metrów sześciennych drzewa), i każdy wieczór obrabiałem drewniane konstrukcje przeciwpożarowym rozczynem. Tymczasem przeliczały się komutacja, systemy wentyłacji, sygnalizacje, utrząsał się spis sprzętu.

Przez kilka dni nastał kolej sufitu. Jego konstrukcja na ogół przypominała konstrukcję ścian. Powoziliśmy się z wyrobem pochyłych pułapek niskiej częstości (trapów) na sufit i tylną ścianę. I jeśli 80 metrów zwyczajnego metalowego łańcucha, za pomocą którego wieszają się i nadbudowują się trapy, nam mimo wszystko udało się znaleźć, to z hakami, które muszą się dokręcać do drewnianych osełek, i do których wieszają się pułapki, okazało się skomplikowanym. Teraz takie rzeczy są w każdym gospodarczym sklepie, ale wówczas to było dziwactwem nawet w Kijowie. Zdarzyło się ich robić samym. Do główek dużych wkrętów przyspawywały dzwonka grubego metalowego drutu, a potem wyginały z ich haki.

A w ten czas Philip podjął się robić gabinety monitorów, a nasz kamieniarz zaczął cembrować przednią ścianę nieobrobionym granitem.

Tu również nie obeszło się bez kuriozów. Jakoś skończył się piasek dla zagniatania rozczynu. Na ten czas Philip już znał, że w naszym kraju serw i dostarczenie – sprawa ciężka i długa. I kiedy zamierzałem szukać piasek, Philip zapragnął pojechać z mną. Ale metrów przez dwieście (o dziwo!) zobaczyłem przeciwny “KamAZ” z piaskiem. Postawiłem swoją maszynę w poprzek ulicy i poszedłem “na rokowania” z kierowcą ciężarówki. Już przez pięć minut pół maszyny piasku było wyładowano pod oknami studia. Philip na jakiś czas stracił dar mowy!

Na inny dzień powędrowałem do Sankt Petersburgu, gdzie Michał Matusow przygotował dla naszego studia parę głośników niskiej częstości dla monitorów dalekiej kontroli (JBL 2235H) i parę wzmacniaczy “Neva Audio”. Nie zdążyłem zejść z pociągu, jak Michał spytał: “Że tam u was stało się z piaskiem? Philip mi dzwonił wczoraj wieczorem i opowiadał tę historię minuty 40 jak sensację! Już i na Zachodzie znają.” Kto by mógł pomyśleć! Pewny, że naszych czytaczy takimi historiami nie zdziwić.

Kiedy kontrolny pokój był prawie skończony, przystępowaliśmy do ustawienia monitorów. Newelowi udało się domagać się symetryczności formy kontrolnego pokoju, a w pustym kącie zrobiliśmy spiżarnię dla mikrofonów i nosicieli. W innym kąciku – między kontrolnymi i kamiennymi pokojami – urządzały specjalną izoluje się wnękę (coś na kształt niewielkiej machine room) z wygodnym dostępem do jej. Ta wnęka przeznaczała się dla komputerów, hard-dysków i źródeł regularnego odżywiania.

Owe, komu należało pracować z komputerowymi systemami zapisu na szorstki dysk, znają, że jak gdyby niedostrzegalne szumy komputerów i zgrzyt pracujących hard-dysków do końca czasu pracy mogą sprowadzić z rozsądku. Izolacja komputerów i hard-dysków zapewniła nam w dalszym ciągu absolutną ciszę i komfort. Ale, po pierwsze, ta komora musi był wentylować się, a po drugie, zdarzyło się zrobić przedłużacze (blisko 10 m) dla wideo monitorów, klawiatur i “pach”. Najciężej okazało się wytworzyć przedłużacz dla 17- calowego wideo monitorów komputera Macintosh. Poratował nas RGB-kabel firmy Canare, grzecznie nadany firmą I.S.P.A. Wtedy w Ukrainie jeszcze nie było dystrybuterskiej sieci, i mi należało pracować z moskiewskimi firmami A&T Trade, MS-Max i innymi. Najlepsze rozumienie spotkałem u kierownictwa i managerów I.S.P.A. To nie reklama. Nawet Newell mówił, że, jego zdaniem, serw tej firmy odpowiada poziomowi analogicznych zachodnich firm. Całą kablową produkcję (Canare) i wszystkie kohektory (Neutrik) również kupowaliśmy w I.S.P.A.

Ale wrócimy do naszych monitorów. Monitory były dwopasmowymi systemami z głośnikami JBL 2235H i TAD-2001 (kompresyjne głośniki z berylową baniastą diafragmą). Wprost pod nimi znajdowały się wzmacniacze “Neva Audio”. W przedniej ścianie przewidujący było zostawiono miejsce dla gabinetów monitorów i racków ze wzmacniaczami. Jak kable obciążeń między wzmacniaczami i głośnikami wykorzystywały się grube srebrne kable. Wejścia wzmacniaczy podłaczyły do wyjść z krossowera UREI 5235, w konstrukcję którego zdarzyło się wnieść niektóre zmiany. Pracował ten system dobrze! A z powodu wzmacniaczy nie miałem kompleksów, odwrotnie, chlubił się, że u nas są czynne ojczyste wzmacniacze. I oni cały ten czas funkcjonowali doskonale.

Budownictwo kontrolnego pokoju kończyło się. Zostawały przetwórcze prace i lakier kamiennej ściany. Lakier dobrze wyrysowywał strukturę kamieniu, i kamienna ściana staje się ładniejszą. Prawda lakier i przeszkadza “zmiękczając” odzwierciedlenia dźwiękowych fal od kamieniu. Dlatego Philip sam rozcieńczał jego do potrzebnego stanu, a pokrywały kamień najcieńszą warstwą.

Po ustawieniu monitorów kilku dni prace na studii wstrzymywały się wcześniej. Newell zostawał się jeden, zamykał się w kontrolnym pokoju i… słuchał muzykę. Szło dokładne nastrajanie monitorów.

6. Kamienny pokój i… samozwańcy

Jeszcze nie zakończyły kontrolny pokój, a część budowniczych już pracowała w ostatnich pomieszczeniach.

Po testowaniu monitorów Philip zawołał mnie i dał dokładne instrukcje, co i jak trzeba robić do jego nieobecności.

Newell praktycznie dziennie zabierał mnie na parę godzin z budownictwa dokądkolwiek, gdzie można było wolno porozmawiać, posprzeczać się. Z reguły, mówiliśmy o akustyce, studii, sprzęcie, a niekiedy i prosto o życie. Nie patrząc na duże doświadczenie i wysoki intelekt, pragnienie wiedz u tego człowieka jest ogromne, a koło jego interesów jest bardzo szerokie.

Во время одной из дискуссий. Снимок 1996 года. Слева направо: Филип Ньюэлл, Александр Кравченко, Людмила Захарук

Podczas jednej z dyskusji. Zdjęcie 1996 roku. Od lewej strony do prawej: Philip Newell, Aleksander Krawczenko, Ludmiła Zacharuk

Nie przypadkowo wspomniałem o to.

Historia naszych krajów zna dużo różnego rodzaju samozwańców i innej szarańczy. W naszej sprawie bez tego również nie obeszło się.

Znam, przynajmniej, dwóch osób (dopóki ich nie będę nazywał), które wydają siebie omal nie za jedynych uczniów Newella i fachowców wyższej kategorii. Za pomocą laptopów i programów analizatorów spektrumu (a propos, Philip w ogóle nie korzysta komputerem w swoich pracach!) ci ludzie umiało puszczają kurz do oczu.

Dla beztroskiego istnienia takich “maistrów” istnieje błogi grunt. Po pierwsze, właściciele studiów zwykle same jasno nie znają, czego chcą, a główne – co że musi wyjść w wyniku. Takie “fachowcy” rozumieją, że w najbliższej przyszłości im nie zdarzy się płacić karę umowną albo przerabiać studia za swój rachunek, jeśli wyniki nie odpowiadają oświadczonym parametrom – przecież sprawdzić jakość ich pracy prosto nie ma komu. Po drugie, niedoskonałość prawa o autorskie prawo dopóki nie pozwala przydźwigać takich aferzystów do odpowiedzialności przez sąd. (Czy nie dlatego u nas tyle rozwodziło się kabalarek, wieszczy, ekstrasensów i t.d.?)

Skutki tego są nie takie bezpeczne, jak może poddać się na pierwszy rzut oka. Nie będę mówił o dziesiątki tysięcy dolarów, wyrzuconych na wiatr oszukanymi właścicielami studiów. To ich prawo. Ale poważnej szkody wyrządza się samej koncepcji Philipa Newella. Mi, na przykład, zdarzyło się odwiedzić w kamiennym pokoju, zbudowanym rzekomo “po Newellu” jednym z takich “fachowców”. Wyobraźcie sobie dużą kaflową toaletę, wstawiona sedesami. Przedstawiły? Oto w przybliżeniu taką akustykę ja i usłyszał. Bądź ja potencjalnym zleceniodawcą, by stanowczo zrezygnowałem zapraszać Newella: przecież to budowało się RZEKOMO za jego technologią! “Zrobić kamienny pokój” i “zrobić Ilustrację kamiennego pokoju” – absolutnie różne rzeczy. Tak samo można namalować na brystolu telewizor i patrzyć “MTV”. Jeśli wyjdzie, zwyczajnie. Ale najciekawsze w innym: zleceniodawca tego kamiennego pokoju… jest zadowolony! Jemu “maistrowie” tyle “powiesiły łazanek”, że on dotychczas znajduje się w stanie beztroskiej euforii. Ale gdzież jego ucha?! Przepraszam, zapomniałem – oni że w “łazankom”!..

Co że robić? Wyjście jest. Powyżej już mówiło się o mieszkańcu Moskwy Yuryje Grebeszkowie, którego prace zasługują na wszelką uwagę. A wystrzegać trzeba ludzi, że kategorycznie oświadczają, że o akustykę znają wszyscy.

Ja przy znajomości z potencjalnym interesantem zwykle mówię: “Ani Wy, ani ja jeszcze nie znamy, jak zbudować Wasze studio. Różnica między nami tylko w tym, że poziom mojej NIE wiedzy kilka niżej”. Rozumny interesant zrozumieje wszystko poprawnie, a z nie rozumnym i podziała mieć nie warto. To – cel dla aferzystów.

Nawet Philip Newell nie certuje oświadczać, że on dotychczas uczy się. Albo wspomnicie Sokratesa: “Czym więcej znam, tym więcej rozumiem, ileż jeszcze nie znam!”

Philip Newell jest bardzo zmartwiony takim położeniem spraw, i on wymuszony bronić swoją markę, swoje prawa. On nadał mi pełne pełnomocnictwa przedstawiać jego interesy w krajach WNP: to i śledzenie nie sankcjonowannych publikacji w prasie, i “odstrzał” samozwańców. Kolegi, bądźcie baczne, a w przypadku przejawu aktywności fiktywnych fachowców, że przysłaniają się imieniem Newella, zawiadamiajcie: vita46@yandex.ru Zawczasu wdzięczny!

Ale wrócimy do naszego budownictwa. Za czas dwutygodniowej nieobecności Newella zrobiliśmy bardzo dużo. Chcę wyróżnić, że wymagania do kontrolnego pokoju i do studyjnych pomieszczeni są przeciwległe. Jeśli kontrolny pokój można porównać z pomiarowym instrumentem, to studyjne pomieszczenie – to “muzyczny instrument” ze swoim charakterem.

W głównej sali tonowej Fil zachował duże okno z wyglądem na podwórko Domu oficerów. Ale najciekawszym było budownictwo kamiennego pokoju. Zadaniem Philipa było domagać się maksymalnie żywej akustyki, jaskrawego brzmienia, nieobecność rezonansów i jaskrawy dźwięk bębnów na niskiej częstości. Ze swoim zadaniem on sprawił się powyżej za wszelkie pochwały. Na żal, ramki tego artykułu nie pozwalają opowiedzieć o wszystkich technologicznych sekretach (samozwańcy ich też nie znają!), ale pod postacią odczuć to postrzega się tak: wyobraźcie, że Wy dobosz grupy rockowej i Wam jest potrzebny potężny “że chwieje” dźwięk bębnów. Możecie zapisać partię bębnów w jakimkolwiek zagłuszonym pomieszczeniu, uświadamiając, że potrzebny dźwięk Wam potem “nakręcą”. A teraz przedstawcie siebie za uderzeniowym ustawieniem w kamiennym pokoju, kiedy Wy już podczas gry omal nie grzbietem słyszycie energię “pociągowego” brzmienia swoich bębnów! U Was pojawia się humor, gracie jak nigdy dobrze, delektujecie, a w wyniku – błyskotliwy dubl! I takiego wykonania warto nagrywać! Sam otrzymywałem świetne wyniki przy zapisie uderzeniowego ustawienia w kamiennym pokoju, wykorzystując przy tym tylko trzy mikrofony.

7. Zakończenie budownictwa, Winnickie wzmacniacze i “rola prasy w historii”

Budownictwo studia dobiegało końca. Nastało 1 września. W Winnice, oprócz Dnia wiedz, wyróżniały jeszcze Dzień miasta, wprowadzenie w Ukrainie hrywny i coś jeszcze. Miasto kotłowało się i oddychało spalenizną. Philip z podziwem obserwował za “fermentacją rozsądków”, zwłaszcza za tym, jak na abordaż brały trolejbus. “Sasza, a czy tym ludziom w trolejbusie nigdzie dosiąść?” – spytał Philip. “Im nigdzie stanąć”, – odcinałem. Ale lepiej by tego nie mówiłem. Fil rwał się pojechać właśnie w trolejbusie. Że było dalej – fabuła nie artykułu, a oddzielnej książki. Ale po tym wypadku u niego już nie powstawało chęci podtoczyć się w Winnickim trolejbusie.

Studio było praktycznie przygotowane do 4 września. Pamiętacie, jak na początku budownictwa Philip proponował nam łamać ściany? Otóż, pod koniec on zawołał mnie i przyznał się, że planowanie pomieszczeni okazało się niezwykłym, ale bardzo udanym! I to nie prosto słowa: elementy tego planowania on wykorzystywał w swoich późniejszych pracach.

Już mówiłem o piterskich wzmacniaczach “Neva Audio”. Ale w Winnice jest firma “Park Audio”, która również robi przepiękne wzmacniacze! Za kilka dni do odjazdu Newellowi pokazały jeden. Wzmacniacz mu na tyle przypodobał się, że on zabrał jego z sobą. Ot i teraz przygotowują się do wysyłki na testowanie Philipowi wzmacniacze nowego modelowego szeregu.

Pasował czas pożegnać się z Newellem. Bardzo chciało się podarować jemu “coś egzotyczne”.

A ze względu na obecność w Domu oficerów mnóstwa “przedmiotów z symboliką”, przyjęliśmy Philipa w pionierzy, do komsomołu, zrobiły «Perkusistą komunistycznej pracy» (z wszystkimi potrzebnymi dowodami!), nagrodziły poczesnym dyplomem «Za komunistyczny stosunek do pracy» i znakiem «Woj sportowiec». A w jednym z przytulnych miejsc on sam znalazł podobiznę Lenina (półtorej na dwa metrów, haft), który nawet nie dał nam poprać (znając już nasze pralnie), i zabrał ze sobą. Pożegnanie było smutnym i optymistycznym zarazem. Za te trzy miesiące wszystkie staliśmy się jedną komendą; Fil był nie tylko projektantem i kierownikiem budownictwa, nie tylko cieszył się autorytetem, ale i duszą kompanii, równym wśród równych, jednym słowem – “papieżem”. Philipa odprowadzali i Winnickie muzycy, przecież każdemu z nas on zostawił kawałeczek swojego serca.

Winnicka prasa rozumiała znaczność tego, że odbywa się i aktywnie oświecała wizyty Philipa i budownictwo studia. A oto centralne kijowskie Media… Zdawało się, że stołeczne napuszenie i samozadowolenie pozbyło ich zdrowego rozumienia tego, że odbywa się. Tak, jeden z centralnych ukraińskich kanałów telewizyjnych za 30-sekundowy reportaż o Newelle w wypuszczaniu nowin zażądał z mnie 800 dolarów! Oni nawet nie rozumieli, że za taką fabułę muszą płacić oni, a nie ja! Natomiast na ekranach telewizorów po półtorej godziny pokazywały jakichś debilnych “gwiazd” ukraińskiej estrady, nie zdolnych powiązać dwa słowa do kupy. Ta i jakie mogą być “gwiazdy” przy pełnej nieobecności show-biznesu w Ukrainie jak takiego?

8. O, czasy!.. O, usposobienia!..

Studio zapracowało. Na zmianę budowlanym problemom przyszły całkiem inne. Należy było znaleźć dobrego inżyniera dźwięku. A ponieważ w Winnice jego prosto nie może być, zdarzyło się podbierać ludzi “z ulicy” i uczyć. Wymuszony uznać, że z tym zadaniem tak i nie sprawiłem się, dlatego byłem wymuszony wykonywać najodpowiedzialne prace sam. Były i organizacyjne frasunki.

“Ударник коммунистического труда” и “воин-спортсмен” “майор” Филип Ньюэлл (в фуражке) и майор Александр Кравченко. Снимок 1996 года

“Perkusista komunistycznej pracy” i “Woj sportowiec” “ major” Philip Newell (w kaszkiecie) i major Aleksander Krawczenko Zdjęcie 1996 roku

Ale główny podwodny kamień okazał się nie w tym. Studio należało Wojskom lotniczym, i nie wszystkim podobało się jej pojawienie na karcie miasta. Wyższe kierownictwo Wojskami lotniczymi za czas budownictwa zamieniło się. A “prawo zebry” świadczy, że na zmianę głowaczom przychodzą głupcy, i odwrotnie. To dotyczy i armii, gdzie też procesy wydarzają do trzech razy szybciej. Stopniowo studio zaczęły truć: odejmowały wszystkie zarobione pieniądze, starały się zaprowadzić “wojskową dyscyplinę”, nie dawały środków na sprzęt i reklamę, ustaliły nadzór kontrwywiadu.

Naturalnie, wszystko to odwracało od studia potencjalnych interesantów. Potrzebna była “bomba”, i jej zrobiłem.

Wykonawca pod kryptonimem Witas “robił się” na Winnickiej studio (patrz zdjęcia do rozdziału 2). Właśnie tu, przy poparciu kierownika Domu oficerów, od końca 1997 roku do początku 1999 roku jemu absolutnie zadarmo zapisały dwa albumy. Handlowy sukces Witasa, w którym byłem pewny, obowiązkowo doprowadził by do handlowego sukcesu samego studia. W sierpniu 1999 roku porozumiałem się z Eugeniuszem Stupką (jednym z najszczęśliwszych i poprawnych producentów Ukrainy) o wspólną “rozkręcaniu” Witasa z października. Ale… Konflikt interesów studia z przywództwem wojskowym osiągnął apogeum na miesiąc przedtem. Ja wymuszony był odejść od spraw i zwolnić się z armii. No a Witasa… włączyły do Moskwy. Teraz słucham “Operę №1”, którą od “a” do “z” robił swoimi rękami, ale nigdzie w napisach nie ma mojego nazwiska. My wszystkie, szanowani kolegi, już nie pierwszy rok mówimy o prawach reżyserów dźwięku i ich obronę, a inni ludzie patrzą na nas, jak na dziwaków (delikatnie mówiąc), i “robią pieniądze”. Na nas że z Wami! Jednym słowem, czytajcie pierwszą połowę 6-go rozdziału… Jak to nie z żalem, ale studio praktycznie przestaje już trzeci rok. Sprzęt pozostał toż. A kogo w 2002 roku zdziwisz komputerem na 110 megaherc.

9. Wniosek

Dla mnie epopeja budownictw na tym nie skończyła się. Oto już sześć lat ściśle zajmuję się akustycznym designem, regularnie otrzymuję od Newella najświeższe materiały po tej problematyce. Zdarzyło się zająć się gruntownie teoretycznym przygotowaniem, nie zapominając przy czym o praktyce.

Z 1997 roku po obecny czas projektowałem albo uczestniczyłem w budownictwie kilku studiów. Jednym z najciekawszych projektów było w zeszłym roku studio “Stolica” (Eugeniusza Stupki) w Kijowie. Po chodzie budownictwa należało rozwiązywać poważne problemy i podejmować nie tradycyjne decyzje. Teraz to samo handlowe udany studio w Ukrainie. I w pierwszej kolejności – to zasługa samego Eugeniusza. Ale mi przyjemnie uświadamiać, że sukces jest osiągnięty i dzięki mojej pracy.

Zawsze szedłem wewnętrznemu przeświadczeniu, że myśl – kategoria materialna i osiągnięwszy jakiejś krytycznej masy ona przekształca się na w całości odczuwalne rzeczy. I winnicka studio – zbędne temu potwierdzenie. Dlatego mi chciało się wyłożyć tę historię. Teraz znacie mój punkt widzenia, i on jest pozbawiony kategoryczności. Przecież “tam, gdzie zaczyna się arbitralna, tam kończy się kompetencja”, tak czy nie?

Sukcesy wszystkim i twórczych sukcesów!

Tłumaczenie z rosyjskiego – Andrzey Baszmakow

«Шоу-Мастер», №29 (2/2002)

Popularity: 14% [?]

Share this Page:
Digg Google Bookmarks reddit Mixx StumbleUpon Technorati Yahoo! Buzz DesignFloat Delicious BlinkList Furl

Comments are closed.